VR zamiast odwagi? Jak cyfrowe bliźniaki zmieniają terapię lęku, nie zastępując terapeuty.

Jeszcze do niedawna rzeczywistość wirtualna była kojarzona przede wszystkim z grami komputerowymi i rozrywką. Dziś coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w ochronie zdrowia, stając się narzędziem wspierającym psychologów i psychiatrów w pracy z pacjentami cierpiącymi na zaburzenia lękowe. Co istotne, nie chodzi o zastąpienie terapeuty algorytmem, lecz o stworzenie nowych możliwości prowadzenia terapii w kontrolowanych, bezpiecznych i jednocześnie niezwykle realistycznych warunkach. O tym, jak wygląda przyszłość psychoterapii wspieranej przez technologie cyfrowe, opowiada Michał Dziwniel, współtwórca startupu FOBOS, rozwijającego platformę wykorzystującą wirtualną rzeczywistość do terapii ekspozycyjnej.

Cyfrowy bliźniak terapii zamiast cyfrowego terapeuty

Michał Dziwniel od siedemnastu lat tworzy startupy technologiczne wykorzystujące ideę cyfrowych bliźniaków (digital twins). W przeciwieństwie do rozwiązań znanych z przemysłu, gdzie cyfrowe modele odwzorowują maszyny lub procesy produkcyjne, w przypadku FOBOS cyfrowym bliźniakiem staje się sam proces terapeutyczny. Jak podkreśla Dziwniel, celem projektu nie jest zastąpienie specjalisty, lecz stworzenie narzędzia, które pozwala przenieść wybrane elementy terapii do świata cyfrowego, zwiększając jej skuteczność i dostępność. Technologia ma wspierać pracę terapeuty, a nie przejmować jego rolę. To istotna różnica, ponieważ współczesna debata o sztucznej inteligencji bardzo często sprowadza się do pytania, czy AI zastąpi człowieka. W przypadku psychoterapii twórcy FOBOS konsekwentnie odpowiadają, że nie. Człowiek pozostaje najważniejszym elementem procesu leczenia.

Dlaczego terapia ekspozycyjna działa?

Podstawą działania FOBOS jest terapia ekspozycyjna, uznawana za jeden z najskuteczniejszych elementów terapii poznawczo-behawioralnej (CBT). Jej założenie opiera się na prostym mechanizmie psychologicznym – człowiek przestaje bać się sytuacji, z którą wielokrotnie styka się w bezpiecznych i kontrolowanych warunkach. Jak wyjaśnia Michał Dziwniel, większość zaburzeń lękowych nie wynika z realnego zagrożenia, lecz z interpretacji bodźców przez mózg. Pająk, wystąpienie publiczne, podróż samolotem czy rozmowa z nieznajomymi są jedynie wyzwalaczami emocji zapisanych w naszej pamięci. Sam bodziec nie jest problemem – problemem pozostaje reakcja organizmu. Proces stopniowego oswajania z takim bodźcem nazywany jest habituacją. Dzięki kolejnym kontrolowanym ekspozycjom mózg uczy się, że dana sytuacja nie stanowi rzeczywistego zagrożenia, a poziom odczuwanego lęku stopniowo maleje.

VR łączy zalety dwóch światów

Dotychczas terapeuci wykorzystywali dwie podstawowe metody prowadzenia terapii ekspozycyjnej. Pierwsza polega na pracy z wyobraźnią pacjenta. Chory opisuje lub wyobraża sobie sytuację wywołującą lęk, próbując stopniowo oswajać własne emocje. Druga metoda to ekspozycja in vivo, czyli bezpośrednia konfrontacja z rzeczywistym bodźcem, najczęściej pod opieką terapeuty. Oba rozwiązania mają jednak swoje ograniczenia. Wyobraźnia każdego człowieka działa inaczej, dlatego trudno kontrolować intensywność przeżyć. Z kolei terapia w rzeczywistym środowisku wymaga czasu, odpowiednich warunków oraz obecności specjalisty. FOBOS proponuje połączenie obu metod. Wykorzystując filmy 360 stopni i technologię VR, pacjent trafia do realistycznie odwzorowanego środowiska, które wywołuje emocje bardzo zbliżone do tych pojawiających się w prawdziwych sytuacjach. Jednocześnie terapeuta zachowuje pełną kontrolę nad przebiegiem ekspozycji i może stopniowo zwiększać poziom trudności.

Technologia nie prowadzi terapii. To terapeuta podejmuje decyzje

Jednym z najważniejszych założeń projektu jest pozostawienie terapeucie pełnej kontroli nad procesem leczenia. Scenariusze przygotowane w FOBOS rozpoczynają się od najprostszych etapów, podczas których pacjent pozostaje jedynie obserwatorem wydarzeń. Dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu habituacji możliwe jest przechodzenie do bardziej angażujących interakcji. Przykładowo osoba cierpiąca na silny lęk przed wystąpieniami publicznymi nie rozpoczyna terapii od przemawiania do agresywnie reagującej publiczności. Najpierw obserwuje salę, następnie uczy się funkcjonować w obecności innych osób, a dopiero później mierzy się z bardziej wymagającymi scenariuszami, w których uczestnicy zadają pytania lub wyrażają krytyczne opinie. Każdy kolejny etap jest uruchamiany dopiero wtedy, gdy terapeuta uzna, że pacjent jest na niego gotowy.

Algorytmy wspierają specjalistę, ale go nie zastępują

FOBOS wykorzystuje analizę danych do monitorowania przebiegu terapii. System zbiera informacje dotyczące subiektywnego poziomu lęku zgłaszanego przez pacjenta, analizuje aktywność podczas sesji oraz śledzi ruch gałek ocznych. Pozwala to sprawdzić między innymi, czy pacjent rzeczywiście uczestniczył w ekspozycji, czy nie próbował unikać kontaktu z bodźcami poprzez zamykanie oczu lub odwracanie wzroku. Wszystkie dane analizowane są przez algorytm opracowany wspólnie z psychiatrą i zespołem specjalistów. Jeżeli system wykryje, że poziom trudności został dobrany zbyt agresywnie lub pacjent nie radzi sobie z aktualnym etapem terapii, sugeruje terapeucie zmianę scenariusza. Kluczowe pozostaje jednak to, że algorytm nie podejmuje decyzji. Ostateczna odpowiedzialność zawsze spoczywa na specjaliście prowadzącym terapię.

AI nie powinno być terapeutą

W trakcie rozmowy pojawia się również temat coraz popularniejszego wykorzystywania modeli językowych jako internetowych terapeutów. Michał Dziwniel zwraca uwagę, że generatywna sztuczna inteligencja ma naturalną tendencję do dopasowywania odpowiedzi do oczekiwań użytkownika. W kontekście zdrowia psychicznego może to prowadzić do wzmacniania błędnych przekonań lub niebezpiecznych interpretacji. Dlatego w FOBOS rozwój komponentów AI przebiega w zupełnie innym kierunku. Ich zadaniem ma być analizowanie danych, przygotowywanie podsumowań sesji oraz wspieranie terapeuty w ocenie postępów pacjenta, a nie prowadzenie psychoterapii. Takie podejście wpisuje się również w europejski kierunek rozwoju technologii medycznych. Startup uczestniczy w międzynarodowych projektach badawczych testujących wykorzystanie sztucznej inteligencji w warunkach laboratoryjnych przed dopuszczeniem jej do praktyki klinicznej.

Największym problemem ochrony zdrowia nie jest brak technologii

Zdaniem Michała Dziwniela współczesna medycyna nie cierpi przede wszystkim z powodu niedostatku nowoczesnych narzędzi. Znacznie większym wyzwaniem pozostaje organizacja całego systemu opieki zdrowotnej. Szczególnie widoczne jest to w psychiatrii, gdzie liczba specjalistów jest niewystarczająca wobec rosnącej liczby pacjentów. W takich warunkach technologie cyfrowe mogą odciążyć lekarzy i terapeutów, przejmując zadania administracyjne, analizę danych czy wspierając kwalifikację pacjentów. Nie oznacza to jednak automatycznego zastępowania specjalistów. W psychiatrii i psychologii kluczową rolę nadal odgrywa empatia, relacja terapeutyczna oraz indywidualna interpretacja sytuacji pacjenta – elementy, których obecnie nie da się sprowadzić do działania algorytmu.

Polski startup rozwija rozwiązanie dla światowych klinik

Choć FOBOS powstał w Polsce, jego rozwój od początku miał charakter międzynarodowy. Rozwiązanie zostało wdrożone między innymi w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Indiach oraz Australii, a kolejne projekty realizowane są także w Republice Południowej Afryki. W Polsce startup prowadzi pierwsze wdrożenia pilotażowe zarówno w placówkach terapeutycznych, jak i klinikach wykorzystujących VR do przygotowania pacjentów do zabiegów chirurgicznych oraz redukcji stresu przedoperacyjnego. To pokazuje, że technologia opracowana z myślą o terapii zaburzeń lękowych może znaleźć znacznie szersze zastosowanie w medycynie.

VR bez drogich gogli. Wystarczy smartfon

Jednym z największych problemów we wdrażaniu technologii VR do gabinetów terapeutycznych pozostaje koszt specjalistycznego sprzętu. FOBOS postanowił wyeliminować tę barierę. Zamiast drogich zestawów VR wykorzystywane są smartfony należące do pacjentów oraz proste okulary kosztujące kilkadziesiąt złotych. Cały system działa w przeglądarce internetowej, dzięki czemu nie wymaga instalowania dodatkowego oprogramowania. Istotnym elementem rozwiązania jest również ochrona prywatności. Pacjent nie zakłada konta i nie przekazuje swoich danych medycznych do systemu. Połączenie z terapeutą odbywa się za pomocą jednorazowego kodu generowanego przez specjalistę, co znacząco upraszcza cały proces i zwiększa bezpieczeństwo informacji.

Przyszłość psychoterapii będzie hybrydowa

Historia FOBOS pokazuje, że rozwój nowych technologii nie musi oznaczać eliminowania człowieka z procesu leczenia. Znacznie bardziej prawdopodobny jest model współpracy, w którym terapeuta korzysta z coraz lepszych narzędzi diagnostycznych, analitycznych i immersyjnych, zachowując pełną odpowiedzialność za prowadzenie terapii. Rzeczywistość wirtualna pozwala stworzyć bezpieczne środowisko do konfrontacji z lękiem, algorytmy pomagają analizować postępy leczenia, a sztuczna inteligencja może wspierać specjalistów w podejmowaniu lepiej uzasadnionych decyzji. To właśnie takie połączenie kompetencji człowieka i technologii wydaje się dziś najbardziej obiecującym kierunkiem rozwoju psychologii, psychiatrii i całego systemu ochrony zdrowia.

Obejrzyj całą rozmowę na YouTube. 

Powiązane osoby: Michał Dziwniel, Edi Pyrek

Udostępnij: LinkedIn X / Twitter Facebook